Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Kury permakultury’ Category

CIMG8178 (Kopiowanie)Straciłam koguta, a był on niezwykły, bo niepiejący.  Strata dla mnie wymierna, bo taki kogut, to możliwość naturalnego, bezgotówkowego kurzego przyrostu naturalnego. Bez piania od 4 rano. ( Na zdjęciu to ten biały, nakrapiany niczym dalmatyńczyk)

Do tej pory rozmnażanie się kur, sprawa naturalna, którą przeżywałam jako radosną i dziejącą się dla nas bez wysiłkowo, bo odbywającą się według praw przyrody. Teraz – bez koguta,  stało się to skomplikowane, pochłaniające mój umysł, czas i środki. Skazana na doświadczanie i eksperymentowanie, a więc i liczne niepowodzenia.  Biję się w pierś  doceniając poniewczasie  szerokie spektrum koguciej działalności w kurzej społeczności. Odtąd kogutach różnych gatunków 😉 obiecuję mówić tylko pozytywnie. (więcej…)

Reklamy

Read Full Post »

IMG20150729_005_8000-600Pisałam wiosną, że kury wybrały spanie pod gwiazdami. Kurnik opustoszał. Nic nie było je wstanie nakłonić do nocowania pod dachem. W sumie lato w pełni…

Aż tu pewnego razu, rano, idę, by sypnąć ziarna kurom a z krzewu cisowego słyszę jakby kurze ciche szuranie, postękiwanie, CHRUMKANIE kur!? (więcej…)

Read Full Post »

CIMG8175 (Kopiowanie)Kurczaczki, które wykluły się pierwszego czerwca i w kolejnych tygodniach (powołanie do macierzyństwa poczuły trzy kurki.) wydoroślały. Z 20 piskląt połowa okazała się kogutkami. Ja miastowa! Nie spodziewałam się tego, a podobno to norma. na fermach kogucie pisklęta mieli się zaraz po wykluciu na karmę. Ponieważ koguty jajek nie znoszą, a my nie chcemy ich ani jeść ani zabijać, był z nimi kłopot niemały, gdy jeden po drugim dorastały i zaczynały piać o poranku, jak to na wsi. Co się pozbyłam jednego, dorastał następny. Kłopot, gdyż budziły sąsiadów. Trzeba było co wieczór wchodzić pomiędzy gałęzie cisu i wyłapywać „piejaki”. Wynosić do piwnicy. Nie zawsze wiedziałam, które to koguty. Młode jeszcze, a bywało i tak, że łapiąc kogutka za ogon…  zostawała mi w ręku garść piór, a kogut myk na wysoką gałąź w mrok. Na drugi dzień nie wiedziałam że kogut bez ogona to kogut a nie kura! (więcej…)

Read Full Post »

CIMG8178 (Kopiowanie)Ludzie utrudniają sobie życie. Poświęcamy swój czas i cenne godziny pracy dla zapewnienia wygody kurom. Jednak ptaki tego nie chcą, nie potrzebują. Zbudowaliśmy kurom domek. Ma drzwi, okna, grzędy, gniazda wyścielone pachnącą miękką słomą i suchymi liśćmi. Budujemy jakieś schronienia dla zwierząt, żeby ich lis nie porwał, a tymczasem, kiedy lis przedostanie się do pomieszczenia, ptactwo jest w pułapce. Na drzewie jest inaczej. Lis nie podskoczy. hehe. Dlatego nasze kury, po jednej z takich lisich wizyt wybrały krzew. Odtąd kury śpią na wielkim krzewie cisu. (więcej…)

Read Full Post »

CIMG6563 [800x600]

Są kury i są kurczaczki.

Pewnego poranka zabrałem się za porządkowanie sterty desek. Ku mojemu zaskoczeniu pod ich stosem, przy samej ścianie glinianego domu, coś zapiszczało. A raczej zapisklało i ukazało się ! 🙂 Stado małych, żółciutkich kuleczek. Oczywiście nie zważając na wczesną, sobotnią godzinę 6:00 pobiegłem i postawiłem na zaspane nogi całą rodzinę. Przecież to nie byle jaki powód.  Powiększyła się nam rodzina. O szesnaścioro 16 dzieci! Co prawda, pierzastych i  popiskujących, ale karmić trzeba będzie. Oczywiście radość była i większa, ponieważ wraz z pisklakami znalazła się i kura zwana Toficzką, czyli świeżo „upieczona mama-kwoka”. A my ją już na straty spisaliśmy myśląc, że porwał ją lis. Tak jak i Jarzębatkę, ale przecież piór brązowych, nie znaleźliśmy. Tak, więc kura jest. Ma się dobrze i przez ostatnie tygodnie siedziała na jajkach pod deskami.  My budowaliśmy specjalny naturalny kurnik, a jednak kura wybrała inne ustronne miejsce przy budowanym glinianym domu.  … Jednak Natura ma w sobie i mądrość i moc życia.

 

(więcej…)

Read Full Post »

piechur1. Moja przygoda z kurami zaczęła się 3 lata temu.  Pomysł na własne ptaki wykluwał się stopniowo i ulegał przemianom. Najpierw zamarzyły mi się gołębie pocztowe, takie, żeby można było wysyłać wiadomości teściom mieszkającym 100km. stąd.  Ale byłoby fajnie! Jakieś dwa tygodnie po tym pragnieniu przyleciał na podwórko młody zaobrączkowany gołąb. Łał! Jaka błyskawiczna materializacja pragnienia! Ach, Żeby tak wszystkie pragnienia w takim błyskawicznym tempie się ziszczały!! Zadzwoniłam do Towarzystwa Hodowców Gołębi i okazało się, że właśnie odbywają się coroczne zawody młodych gołębi pocztowych. (więcej…)

Read Full Post »